MARGARITA NA SOBOTĘ | FC Barcelona – czy to jeszcze klub czy już sekta separatystów? Od kiedy Robert Lewandowski zmienił klubowe barwy, dało się usłyszeć z wielu ust radość, a nawet euforię, bo Barcelona wciąż kojarzy się Polakom, z tym co miasto i sam klub ma już zdecydowanie za sobą – czyli z okresem świetności.
Jeśli przez ostatnie miesiące wspominano w mediach o Barcelonie to raczej w kontekście śledztwa, które wykazało wzmożone kontakty między władzami Barcelony a wpływowymi ludźmi Kremla.
Zacznijmy jednak od początku i wyjaśnienia tajemniczych słów, które niemal zawsze pojawiają się obok nazwy klubu: «Més que un club» czyli „więcej niż klub”. Nie pierwszy raz myli się polska Wikipedia tłumacząc to hasło jakimiś odwołaniami do kampanii reklamowej.
FC Barcelona w rzeczywistości jest nie tylko klubem, ale też wehikułem, za pomocą którego agresywny, skrajnie lewicowy nacjonalizm kataloński usiłuje wywalczyć swoje odrębne miejsce na mapie Hiszpanii.
Gdybyśmy musieli wytłumaczyć rodakom najkrócej i najbardziej obrazowo sposób w jaki Barcelona, a za nią Katalonia wybija się na niepodległość, użylibyśmy następującego porównania: